Logika zapłonu
Wiele produkowanych radioodtwarzaczy samochodowych posiada funkcję logiki zapłonu. Niewiele osób wie co to jest i jakie są konsekwencje wynikające z tego, że radio posiada taką funkcję. Najłatwiej wytłumaczyć co to jest na przykładzie.

Zwykle radia się słucha w czasie jazdy. Po skończonej podróży gdy wyłączamy zapłon i wysiadamy z samochodu wyłączamy także radio. Przy odpowiednim podłączeniu radio będzie się nam wyłączać i włączać wraz z wyłączaniem i włączaniem stacyjki w pozycję zapłon. Ale wtedy aby można było radia słuchać na postoju trzeba mieć włożony kluczyk w stacyjkę i włączony zapłon. Nie jest to zbyt korzystna sytuacja. Najlepiej byłoby mieć możliwość włączenia radia także gdy kluczyka nie ma w stacyjce ale mimo to nie tracić możliwości wyłączania radia kluczykiem. To właśnie umożliwia logika zapłonu (ignition logic).

Mamy więc taką sytuację. Radio włączane i wyłączane jest kluczykiem ale można go niezależnie od stacyjki włączyć. Pozostają jeszcze dwie sytuacje. Radio było włączone przed załączeniem zapłonu, będzie także włączone po jego włączeniu. Druga to wyłączyliśmy radio po włączeniu zapłonu, nie włączy się ono także po wyłączeniu i ponownym włączeniu zapłonu (czasem nie mamy ochoty radia słuchać to po co ma się samo włączać). A co z zapominalskimi, którzy zapominają wyłączyć radio i wychodzą z samochodu? Nie ma problemu, bo radio z logiką zapłonu wyłączy się samo po czasie jednej godziny gdy nie jest włączona stacyjka, ewentualnie wyłączy się gdy tylko zdejmiemy panel sterujący.

Skoro jest tak dobrze to dlaczego nie zawsze jest to najlepiej? Wynika to ze sposobu sterowania logiką zapłonu. Większość radioodtwarzaczy ma podwójne wejście plusa zasilania. Jeden z nich jest podłączany tam gdzie jest dostępne na stałe zasilanie mimo wyłączenia stacyjki a drugi tam gdzie to zasilanie pojawia po włączeniu stacyjki. I logiczne jest, że radiem steruje to wyłączane zasilanie. Teraz tylko kwestia interpretacji. Możemy z tego stałego zasilania zwykle podłączonego bezpośrednio na akumulator (czasem jest bezpiecznik po drodze ale nie zawsze) zasilać większość radia (końcówka mocy, procesor, reszta układów) a tym drugim dać tylko sygnał, że stacyjka została załączona (zwykle tylko jeden tranzystor czyli ten przewód pracuje praktycznie bezprądowo) albo z tego na stałe zasilać tylko podtrzymanie procesora (potrzebne w radiach kodowanych oraz tych co gubią ustawienia po odłączeniu od zasilania) a resztę zasilić po stacyjce. Bardziej sensownym wydaje się to pierwsze rozwiązanie, gdyż na doprowadzeniu zasilania nie tworzą się niepotrzebne spadki napięć (na stacyjce, wielu połączeniach) i radio pracuje lepiej i stabilniej.

Może byłoby jeszcze wszystko w porządku, gdyby nie fakt, że producenci tak kablują samochody, jaki sposób zasilania przewidują w radiach fabrycznych. I samochody japońskie głównie przystosowane są do tej drugiej opcji (przewód z plusem na stałe o średnicy 0,25 mm) a producenci europejscy pod tą pierwszą opcję (tam przewód ten jest co najmniej grubości 1mm ale ten drugi jest zwykle 0,75 lub nawet 0,5mm). Jak będą się zachowywać różne kombinacje radio samochód zachowywać to można przewidzieć ale zwykle w europejskich nie ma takiego dużego problemu. Innym problemem jest interpretacja standardu ISO. W normalnym podłączeniu plus na stałe jest na styku 4 a ten po stacyjce na 7 natomiast w samochodach przewidzianych pod funkcję logiki zapłonu (np. Opel) jest odwrotnie. Powoduje to, że radia bez podtrzymania pamięci będą kasować ustawienia po wyłączeniu zapłonu (Alpine, Sony, Pioneer, Kenwood itp.). Radia z pamięcią nieulotną (Blaupunkt, Grundig, Philips) będą w obu przypadkach pracować praktycznie bez problemów. Praktycznie oznacza, że niektóre mogą pytać o kod (jak mają) inne po włączeniu przeskanują pasmo (Grundig). Najlepsza wydaje się sytuacja z Philipsem, bo on gdy plus na stałe na styku 4 to pracuje dobrze ale bez logiki zapłonu, gdy natomiast ma plus na stałe na styku 7 pracuje poprawnie ale działa logika zapłonu.

Producenci radioodtwarzaczy w różny sposób rozwiązali tą sytuację. Najprościej jest gdy radio ma złącze ISO na kablach. Wtedy można zamienić połączenia na kablu (np. żółty przewód zamienić z czerwonym miejscami), lub też oba plusy wziąć z tego doprowadzenia gdzie zasilanie jest na stałe (wtedy możemy słuchać radia na postoju bez kluczyka). Problem pojawia się gdy radio ma na stałe wbudowane złącze ISO. Ale i tu producenci znaleźli rozwiązanie. Można przecież przełączyć plus z jednego na drugi bezpiecznikiem (Clarion, JVC) lub też zworą (Sony Pioneer). Ale wtedy nie mamy już radia sterowanego kluczykiem.

Powrót spisu kabli